Najbardziej potrzebuje występów na parkiecie
PlusLiga Kobiet: Dlaczego mają oferty z najlepszych klubów w Polsce - Muszynianki i Bielska - zdecydowała się pani na ofertę ze znacznie biedniejszego Farmutilu?
Maja Tokarska: Pieniądze nie były dla mnie najważniejsze. Chciałam trafić do klubu, który będzie miał większe cele niż Gedania, ale jednocześnie będę mogła w nim grać. Obecnie najbardziej potrzebuję występów na parkiecie, a nie siedzenia na ławce rezerwowych.
- Czy w Pile otrzymała pani etat w szóstce, który oddała Agnieszka Bednarek?
- Nikt mi takiej obietnicy nie dał. Sama muszę sobie wywalczyć miejsce w składzie. Szansa jest tym większa, gdyż podstawowe środkowe z poprzedniego sezonu odeszły. Przyjdzie mi rywalizować z koleżankami, które znam z Sosnowca Gabi Wojtowicz czy doświadczoną Edytą Kucharską.
- Co jeszcze przekonało panią do Piły?
- Postawiłam na klub lepiej poukładany niż Gedania, stabilny. Dużo dobrego słyszałam o
trenerze Wojciechu Lalku. Raźniej też będzie w nowych barwach, bo wcześnie tam przeniosła się inna gedanistka, Katarzyna Wellna.
- Trener Matlak, który powołał panią do szerokiej kadry seniorek, nie namawiał pani na ten klub?
- Nie rozmawiałam z selekcjonerem o zmianie klubu. W ogóle o kadrze seniorek na razie nie myślę. Najważniejsze są przygotowania do finałów mistrzostw świata juniorek, które w lipcu rozegrane będą w Meksyku.
- Gedania tylko panią wypożyczyła na najbliższy sezon. Zakłada pani powrót do Żukowa w przyszłym roku?
- Nie wiem, jakie są ustalenia między klubami. Ja indywidualny kontrakt w Pile podpisałam na dwa sezonu. Co będzie potem, trudno przewidzieć.
- Zdała pani egzaminy maturalne. Czy na tym kończy pani edukację, czy będzie pani starała się połączyć sport z dalszą nauką?
- Chciałabym w Pile podjąć studia. Zastanawiam się pomiędzy anglistyką a lingwistyką.
















