Proszę nie stawiać nas w roli faworyta ligi. My dopiero debiutujemy w ekstraklasie - przekonuje prezes Atomu Trefla Sopot Konrad Piechocki, który za faworytów uważa ekipy z Bielska-Białej i Muszyny. Jednak eksperci nie mają wątpliwości, że 13 nowych zawodniczek wystarczy, by Atom włączył się do walki o złoty medal.
- Prezes Piechocki bardzo się asekuruje, ale to chyba wynika bardziej z jego dobrego wychowania, niż oceny drużyny. Mając słabszy skład, potrafiłem wygrywać w lidze srebrne medale, więc niech nikt mi nie mówi, że Trefl będzie walczył o czwarte miejsce. Razem z Muszynianka i Aluprofem są faworytami, bo przecież reszta drużyn nie może się z nimi mierzyć pod względem wysokości budżetów - mówi selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Matlak i dodaje: - Do tej pory w naszej lidze o medal nie było trudno. Mam nadzieję, że to się teraz zmieni. Skoro ja mogłem coś ugrać, mając 2,5 mln złotych, to tym bardziej muszą dać radę drużyny, które zgromadzą budżety na poziomie 5-8 mln.
Sukces bez zmian
Trzon mistrzowskiego zespołu Aluprofu pozostał niemal taki sam, przyszły tylko dwie nowe zawodniczki i trener.
- Nie mam powodów do zmartwień. Szukamy jeszcze przyjmującej. Naszą przewagą będzie zgranie. Nie obchodzą mnie głośne transfery Muszyny i Sopotu. Jeśli będziemy się bab nazwisk, to lepiej wcale nie wychodźmy na boisko - mówi nowy trener bielszcza-nek Grzegorz Wagner, który przypomina, że także w minionym sezonie Muszyna miała na papierze silniejszy skład, a jednak w finale przegrała.
- W lidze może się okazać, że lepiej poradzą sobie te drużyny, które nie przeszły rewolu-q'i. W tym upatruję szansy dla BKS - mówi Wiktor Krebok, były trener m.in. Aluprofu.
Więcej na www.sports.pl















